główna strona  Historia
pewnych
ikon
 
Trzydziestopięcioletnie doświadczenie w programowaniu, z tego wiele lat poświęconych grom komputerowym i grafice. Od tego oko nabiera bystrości na szczegóły techniczne i nieraz tam, gdzie zwykły widz dostrzega tylko brzydkiego kleksa, ja widzę przestrzenie barw, kanały, tekstury itd. W świecie Wolnego Oprogramowania, którego częścią się czuję, życzliwa uwaga, zgłoszona przez bystrego użytkownika, przyjmowana jest zazwyczaj z wdzięcznością, bo pozwala szybko ulepszyć swój produkt. Są wszelako także i inne światy...
2011-01-03 trzy ikony domyślna ikona serwisu publicznego ikona bezpiecznego dostępu moja prywatna wersja
Zwróciłem na to uwagę już dawno, ponieważ często korzystam z tego serwisu. Na jego stronach publicznych ikonką skrótu internetowego (favicon) jest ta pierwsza od lewej. Jasne brudy na zewnętrznych brzegach kółka są spowodowane zastosowaniem niewłaściwego trybu przezroczystości. Mówiąc w uproszczeniu, śliczne koliste logo nie zostało gładko wycięte, lecz wyszarpane z oryginalnego tła i teraz jego wygląd będzie zależny od tego, na jakim kolorze zostanie położone. Przypuszczalnie projektant strony naiwnie obejrzał swe dzieło w jednej z przeglądarek i uznał efekt za zadowalający. Niestety, dziś nie w każdej przeglądarce i nie z każdą skórką tak to wygląda.
Druga ikonka pochodzi z bezpiecznej gałęzi serwisu. Nie potrafię odgadnąć dlaczego firma zdecydowała się na zastosowanie tutaj innej ikony, w każdym razie ta prezentuje się po prostu tragicznie. Nie dość, że wycięto ją razem z kwadratowym białym plackiem, to na dodatek została kompletnie wyprana z kolorów. Najdziwniejsze jest to, że serwis odwiedzają tysiące użytkowników i najwidoczniej nikomu to nie przeszkadza.
Trzecia ikonka nie pochodzi z tego samego źródła - zrobiłem ją sam kilka lat temu na potrzeby oznaczenia katalogu na moim dysku, gdzie przechowuję dokumenty związane z tym serwisem oraz jako dowód, że można to zrobić dobrze.
Aby uniknąć wytężania wzroku, weźmy ikony pod lupę. Kwadraciki, z których składa się obraz, nazywają się w fachowym żargonie pikselami, ale nimi nie zaprzątamy sobie głowy, bo w zwykłej skali nie są zbyt widoczne, zwłaszcza gdy ikona jest dobrze wykonana.

        

co ślepemu po oczach
W tym porzekadle kryje się fundamentalna prawda o takim rodzaju ślepoty, która jest stanem umysłu, nie ciała. Czasem córka mnie sprowadza na ziemię: tato, nie naprawisz całego świata. No tak, niby to wiem. Ale jako niepoprawny optymista wciąż próbuję.
Kiedy ponad rok temu opisałem nieudane ikonki, robiłem to z pewnym zażenowaniem. To wielka firma, mówiłem sobie. Oni obracają milionami, zbierają laury, stać ich na najlepszych fachowców. Gdzież tobie, szaraczkowi, ich pouczać... Z drugiej strony, któż miałby się wyrażać na temat urody witryny, jeśli nie my, jej użytkownicy?
Przekazałem bankowi odnośnik do strony i z niecierpliwością czekałem. Nie zdziwi chyba nikogo, że jako autor oprogramowania sterującego tym serwisem, mam nad nim całkowitą kontrolę, a w tym przypadku po prostu dostaję wiadomość e-mail za każdym razem, gdy ktoś odwiedzi stronę. Wiadomość zawiera między innymi numer IP odwiedzającego, więc nietrudno ustalić instytucję, do której należy.
Ku mojej radości już następnego dnia odnotowałem kilka rozłożonych w czasie odwiedzin z adresów należących do mojego banku. Teraz sprawy potoczą się szybko - pomyślałem. Spróbowałem oszacować czas potrzebny na naprawę usterki, mierząc rzeczy swoją miarą:
  • rumieniec wstydu "jak ja mogłem to przeoczyć?" - 1 minuta
  • odszukanie w archiwum oryginału wektorowej definicji logo - 2 minuty
  • bardzo staranna konwersja obrazu do formatu ikony - 10 minut
  • ocena wzrokowa rezultatu z zaangażowaniem postronnych obserwatorów - 10 minut
  • wymiana wszystkich wystąpień ikonki na dyskach serwera - 7 minut
Razem wychodzi 30 minut, ale myślę, że w rzeczywistości uwinąłbym się nieco szybciej. Zajrzałem pod wieczór na strony banku - żadnych zmian. Następnego dnia rano - nadal po staremu. Po tygodniu - wciąż to samo.
Hola, hola - pomyślałem. Bank to nie piekarnia. Najpierw musi się zebrać zarząd... Trzeba zweryfikować mój harmonogram:
  • rumieniec wstydu - 0 minut (prawdopodobnie nikt się nie czuje odpowiedzialny)
  • potwierdzenie zasadności zgłoszenia przez eksperta - 1 tydzień
  • pozostały czas należny na regulaminowe rozpatrzenie zażalenia - 3 tygodnie
  • decyzja decydenta - 2 tygodnie
  • poszukiwanie wykonawcy - 2 tygodnie
  • wykonanie poprawki grafiki - 2 tygodnie
  • akceptacja przez akceptanta - 2 tygodnie
  • zlecenie wymiany ikon do realizacji - 2 tygodnie
  • wymiana ikon na dyskach serwera - 7 minut
Tak więc jakoś na wiosnę znów przyjrzałem się bankowym ikonkom, ale żadnych zmian nie dało się zauważyć. Machnąłem ręką. Sytuacja jak w Dniu świra:
- Pasek ci się ciągnie.
- Taa, ciągnie.
Cóż, mam swoje sprawy. Nie naprawię całego świata.
2012-01-23 coś drgnęło
Ostatnio znów reklamowałem w banku wadliwie działającą usługę. Uwielbiam to. Zgłoszenie, miesiąc oczekiwania i odpowiedź "jeżeli coś źle działa, to na pewno nie u nas". Nieodporni psychicznie w tym momencie już wymiękają. Desperaci, do których (czasami) należę, starannie zbierają dowody i argumenty nie do podważenia, przeprowadzają testy (wyręczając za darmo płatnych pracowników banku) i stawiają oponenta pod ścianą. Czyli kolejne, precyzyjniej udokumentowane zgłoszenie. A przy okazji pytanie: jak tam się czują w nowym roku stare popsute ikonki?
I wyobraźcie sobie, że zadziałało. Znów kaskada wizyt w moim serwisie z adresów IP banku. Nauczony doświadczeniem obserwuję to bez specjalnego entuzjazmu i bez większych nadziei. Aż tu nagle szok! "Bank przeprasza, Bank dziękuje, Bank naprawił, Bank dołoży starań...". Jestem pod wielkim wrażeniem. Zerkam na ikonkę, faktycznie, pięknie poprawiona! Rzut oka na drugą ikonkę, tę ważniejszą, bo częściej przez mnie oglądaną... Uuu! Aż tak mocno wiatr zmian nie powiał.
Przypuszczalnie znowu wszystko przez te łosie. Zapomnia-łosie, że strony w serwisie bezpiecznym odwołują się do zupełnie innego pliku. Oczywiście, z logicznego punktu widzenia to nonsens. Naturalnym źródłem obrazu powinien być plik zawierający poprawną ikonę. Tymczasem jakiś łoś postanowił, że będzie to dla urozmaicenia plik zawierający wciąż tę samą od lat szkaradę.
Dla tych, którym wzrok nie dopisuje, przedstawiam obrazki w 8-krotnym powiększeniu. Do niedawna królowała pierwsza z ikon, ostatnio szczęśliwie zmieniona na tę drugą. Tajemnica jej urody to poprawiony kontrast oraz półprzezroczyste piksele na brzegach, sprawiające, że gładko wtapia się w każde tło. Trzecia ikona towarzyszy nam niezmiennie od lat w bezpiecznym serwisie, czyli tam, gdzie dokonujemy operacji na swoim koncie. Jej dramatycznie zły wygląd wiąże się ze zredukowaną paletą kolorów, czyli zasadą, która przestała obowiązywać jeszcze w ubiegłym stuleciu.

        

2012-03-05 jestem pod wrażeniem
Z niekłamaną radością dziś spostrzegłem, że po 14 miesiącach prac mojemu ulubionemu bankowi udało się nareszcie poprawić obie wadliwe ikonki. Z dumą spoglądam na efekt mojego trudu i mozołu poświęconego tej sprawie. Chwała bezimiennym bohaterom!
 
opiekun: Janusz Wiśniewski :: rejestracja odwiedzin 1103 gości
mobi